Zabawa czekoladką
kiri | 14 czerwca 2010
Kiedy wujek powolnym ruchem wsunął w moje czekoladowe oczko swojego fiuta, poczułam dziwne mrowienie w brzuchu. Coś na granicy podniecenia lub ekstremalnego przeżycie wahającej się niewinnej dziewczynki, która wie, że robi coś złego. Miałam tylko nadzieję, że nikt nas nie przyłapie na tym łóżku, ale z drugiej strony czy warto w takiej chwili zawracać sobie głowę jakimiś obawami?
Czułam, że kutas wypełnia całą moją czekoladową szczelinkę. Ruchy bioder mojego penetratora stawały się z każdej chwili coraz mocniejsze. Silne uderzenia jego bioder dodawały pikanterii. Paluszkami zawędrował w okolicę mojej łechtaczki i delikatnie zaczął ją masować.
Wezbrało we mnie dodatkowe podniecenie i cipka zrobiła się mokra jak nigdy dotąd. Jego zwinne palce sięgały głębiej i głębiej, i nim się zorientowałam, wsadził mi 3 palce do środka. Pieprzona w tyłek i masowana w środku czułam, że jeszcze chwilę i orgazm zawładnie moim ciałem. Jęki same wychodziły z moich ust i nim się spostrzegłam, biała ciecz zaczęła wypływać z mojego tyłka, spływając po udach. Dziwne, że nie zwróciłam uwagi kiedy dochodził, odpłynęłam… i chciałam więcej….
2/2











